Podniosła uroczystość wręczenia wysokich odznaczeń państwowych żołnierzom Armii Krajowej, Armii Krajowej Obywateli i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” odbyła się w siedzibie Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie 15 czerwca 2018 r. Spośród aż trzynastu odznaczonych tylko jeden dożył tej zaszczytnej chwili. Ordery przyznane pośmiertnie żołnierzom konspiracji walczącym o niepodległą ojczyznę na ziemi augustowskiej i suwalskiej odebrali członkowie ich rodzin.

„Dzisiaj Polska spłaca swój dług wobec żołnierzy AK, AKO i WiN, którzy walczyli przeciwko dwóm wrogom. Wiem, że dzieje się to zbyt późno. W wyniku tragicznych wyroków historii, zniewolenia komunistycznego, ale także zaniedbań władz suwerennej Polski dokonuje się to dopiero dzisiaj, gdy niemal wszyscy odeszli już do Pana. Wierzę jednak głęboko, że polegli, pomordowani i zmarli bohaterowie, którzy pełnią wieczną wartę u stóp Najwyższego spoglądają dziś na nas i mówią: „Z krwi naszej wylanej i z mogił naszych powstała Niepodległa”, która pamięta o swoich dzieciach. Dzisiejszy dzień jest tego niezbitym dowodem” – powiedział podczas uroczystości Dariusz Gwizdała – zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, który wręczył odznaczenia w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Zbyt późno ….

Radości z należnego docenienia żołnierzy Armii Krajowej i poakowskiego, antykomunistycznego podziemia towarzyszyła bolesna świadomość, że aż dwunastu patriotów  otrzymuje ordery pośmiertnie. Dlaczego?

Część z nich poległa w walce bądź została zamordowana. Prezentując sylwetki odznaczonych podawaliśmy kolejno: zamordowany w Obławie Augustowskiej, zastrzelony w czerwcu 1946 r., skazany na karę śmierci -wyrok wykonano we wrześniu 1946 r., zabity w czerwcu 1951 r., rozerwał się granatem w kwietniu 1952 r. osaczony przez grupę operacyjną Urzędu Bezpieczeństwa i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Sześcioro uhonorowanych, pomimo więzienia i innych represji, doczekało wolnej Polski, ale już odeszli na wieczną wartę – w ich przypadku państwo polskie spóźniło się.

Jednak uroczystość w dniu 15 czerwca br. była ważnym momentem satysfakcji dla rodzin odznaczonych, które również płaciły wysoką cenę za wolnościową postawę swych bliskich. Przedstawiciele rodzin przybyli na ceremonię do Augustowa z różnych stron Polski. Zadbaliśmy o przedstawienie zasług ich bliskich w imię sprawiedliwości oddanej Niezłomnym i ku nauce dla młodszych pokoleń.

Polska spłaca swój dług wobec żołnierzy AK, AKO i WiN

Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, otrzymał  Jan Kulesza, ps. „Czarny”, „Junak”, który jako jedyny odebrał odznaczenie osobiście. Pan Jan, mający dziś 97 lat żołnierz Obwodu Suwałki AK, w 1951 r. otrzymał wyrok 8 lat więzienia za wspieranie oddziałów antykomunistycznego podziemia. Wręczając order minister Gwizdała powiedział: „W imieniu własnym, ale przede wszystkim Prezydenta RP i zwierzchnika sił zbrojnych oddaję hołd i chylę czoło przed Janem Kuleszą. Pański patriotyzm, ofiarna walka i męstwo są i niezmiennie pozostaną dla nas najpiękniejszym wzorem, z którego młodsi będą czerpać siły w służbie niepodległej Ojczyźnie”

Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, odznaczono pośmiertnie mjr. Stanisława Malesińskiego i sierż. Władysława Stefanowskiego. Obydwaj bronili Polski w wojnie 1939 r. a po powrocie w rodzinne strony zaangażowali się w konspirację, walcząc z obydwoma wrogami – Niemcami i Sowietami i zapłacili za to cenę najwyższą. Łączy ich też to, że byli otoczeni szacunkiem podkomendnych i miejscowej ludności. Przywołajmy choć najistotniejsze informacje o nich:

Stanisław Malesiński, ps. „Lew”, „Tadeusz” od 1941 r. pełnił funkcje dowódcze w strukturach ZWZ – AK – AKO Okręgu Białystok a  od stycznia 1946 r. objął obowiązki prezesa Obwodu Suwalsko-Augustowskiego WiN. Przywrócił on dyscyplinę i na nowo zorganizował struktury podziemia, rozbitego na tym terenie w lipcu 1945 r. w wyniku sowieckiej pacyfikacji, nazwanej Obławą Augustowską. Został skrytobójczo zamordowany w czerwcu 1946 r., gdy próbował nawiązać łączność z okręgiem, zerwaną wiosną 1946 r. na skutek aresztowań  i rozbicia w ich wyniku Komendy Obwodu Augustowsko-Suwalskiego WiN.

Władysław Stefanowski, ps. „Grom” był od marca 1942 r. żołnierzem Obwodu Augustów AK, za co jesienią 1943 r. aresztowali go Niemcy. Zdołał uciec i dołączył do oddziału partyzanckiego. Został dwukrotnie raniony w akcji odwetowej na niemiecką żandarmerię. W  kwietniu 1945 r. mianowano go dowódcą najliczniejszego oddziału Obwodu Augustów AKO. W czasie Obławy Augustowskiej, zagrożony okrążeniem przez wojska sowieckie, podjął nieudaną próbę przebicia się w rejonie jeziora Brożane. 15 lipca 1945 r. został ujęty razem z 57. partyzantami i podzielił los innych ofiar Obławy Augustowskiej, zamordowanych przez kontrwywiad wojskowy ZSRS „Smiersz” w do dziś nieznanym miejscu.

Za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski pośmiertnie odznaczeni zostali: Piotr Burdyn, Eugeniusz Gołębiowski, Marian Piekarski, Jan Sadowski, Stanisław Siedlecki i Edward Wawiórko.

Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski pośmiertnie odznaczeni zostali: Czesław Ignacy Cudnowski, Jan Kotarski, Zofia Wysocka i Leonarda Żabicka. Biogram każdej z uhonorowanych osób zasługuje na uwagę, niektóre są gotowym scenariuszem na powieść czy film.

Realizowali akowski etos po rozwiązaniu Armii Krajowej

W grupie odznaczonych znajdujemy dowódców, żołnierzy i łączników oddziałów partyzanckich walczących z Niemcami i ZSRS, a po 1945 r. – z komunistycznym aparatem represji w grupach samoobrony, trwających w Puszczy Augustowskiej aż do jesieni 1954 r.

Poza Piotrem Burdynem (żołnierzem WiN, dowódcą oddziału rozbitego w 1952 r.) każdy z nich walkę o wolną Polskę rozpoczynał w szeregach AK, wszyscy prowadzili ją nadal w AKO i WiN, które na ziemi augustowsko – suwalskiej były ideową i personalną kontynuacją AK. Wszyscy doświadczyli więzienia lub innych form represji połączonych z uporczywym zmuszaniem do współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa. Jeśli jej nie podjęli, bo nie godzili się na donoszenie na swych przyjaciół, współtowarzyszy walki o niepodległość, to w komunistycznej Polsce nie było dla nich miejsca. W ubeckich katowniach i w więzieniach tracili życie lub zdrowie. Ci, którzy chcieli tego uniknąć zostali zepchnięci do podziemia, „skazana na las”. To często było jedyne wyjście a nie wybór – w leśnych oddziałach bardziej mogli liczyć na godną śmierć w walce niż na przetrwanie. Niektórzy próbowali ukryć się zmieniając nazwisko i wyjeżdżając w strony odległe od rodzinnych. Udało się to nielicznym.

Prześledzenie losów żołnierzy AK-AKO-WiN ziemi augustowskiej i suwalskiej pokazuje dobitnie, jakim nieporozumieniem jest – zdarzające się niestety – oddzielanie i przeciwstawianie AK-owców i żołnierzy określanych „Wyklętymi”. Zdecydowana większość „Wyklętych” to AK-owcy i nie wolno odcinać działaczy antykomunistycznego podziemia od ich akowskich korzeni. Oddając hołd „Żołnierzom Wyklętym” oddajemy hołd żołnierzom AK.         

Za wierność ideałom wyrażonym w akowskiej przysiędze, za walkę o ocalenia godności, oni i ich rodziny zapłacili cenę, którą młodszym pokoleniom trudno pojąć, ale obowiązkiem jest znać i szanować.     

By etos Armii Krajowej był dziś kontynuowany

Podczas uroczystości wręczenia Orderów Odrodzenia Polski obok siebie stanęły sztandary augustowskiego Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz sztandar II Liceum Ogólnokształcącego w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie, czyli szkoły, która jest bazą działań Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie. Współpraca tych trzech środowisk trwa od kilkunastu lat, owocując szeregiem wspólnych przedsięwzięć i – co najważniejsze – autentyczną więzią. W ostatnich latach, na prośbę AK-owców, również asystę sztandaru koła ŚZŻAK stanowią dumni z tego licealiści.

Klamrą spinającą całość uroczystości był występ młodzieży: część oficjalną poprzedziło brawurowe wykonanie utworu „Panie generale” (z albumu „Panny Wyklęte) przez kwartet utalentowanych uczennic II LO a zwieńczyło ceremonię „Przesłanie Pana Cogito” Zbigniewa Herberta. Młodzież wzięła udział w przygotowaniu wydarzenia oraz wypełniła aulę augustowskiego II LO wsłuchując się w to, kogo i dlaczego honoruje państwo polskie.
Taki był zamysł organizatorów, bowiem to Ci młodzi ludzie tworzą teraz zmianę w sztafecie pokoleń zabiegających o dobro ojczyzny. Rozumienie wartości składających się na polskie dziedzictwo będzie warunkowało ich postawy i wybory, a więc przyszłość Polski.

Z tych powodów Klub Historyczny im. Armii Krajowej w Augustowie od 12 lat dba o to, by młodzież poznawała etos Armii Krajowej i trudne losy mieszkańców tej ziemi poprzez bezpośredni kontakt z uczestnikami niepodległościowej konspiracji, ich rodzinami i z liczną na Augustowszczyźnie społecznością Sybiraków. To odchodzące już pokolenie, które swój patriotyzm sprawdzało pracując, walcząc i ginąc dla Polski jest wiarygodne dla młodych, bardzo wyczulonych na prawdę. Wspólne staramy się, by poznać, zrozumieć i utrwalić ich dokonania a poprzez to również ważną część najnowszej historii Polski. Takie działania mają moc łączenia pokoleń i dają nadzieję na budowania polskiej wspólnoty, opartej na służbie ojczyźnie i uniwersalnych wartościach wpisanych w etos AK.

Na uroczystość, poza bohaterami wydarzenia odbierającymi ordery Odrodzenia Polski,  przybyli reprezentanci środowiska kombatanckiego, duchowieństwa i władz samorządowych z burmistrzem, wicestarostą i radnymi.

Wnioski o odznaczenia zostały napisane w oparciu o biogramy opracowane przez Zbigniewa Kaszleja, historyka, prezesa koła Augustów Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, który prowadził uroczystość oraz przez Bartłomieja Rychlewskiego, badacza antykomunistycznego podziemia, pracownika Kancelarii Prezydenta RP. Dziękuję za współpracę przy organizacji uroczystości pracownikowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego  Michałowi Wołłejce.

Organizatorem uroczystości było Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, ŚZŻAK koło w Augustowie, Klub Historyczny im. Armii Krajowej w Augustowie przy współpracy z II Liceum Ogólnokształcącym w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie.

Danuta Kaszlej
Prezes Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie

Krótkie biografie odznaczonych (poza kawalerami Krzyża Komandorskiego OOP o których informuje artykuł)

Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski odznaczeni zostali:

Piotr Burdyn (ps. „Edward”, „Kabel”, „Mroźny”, „Poręba”) – żołnierz Obwodu Augustowsko-Suwalskiego Zrzeszenia WiN. Ujawnił swoją działalność w kwietniu 1947 r., jednak zamiast amnestii spotkały go prześladowania i zmuszanie do współpracy z UB. W maju 1949 r. wraz z Janem Sadowskim stworzył oddział, przez który do momentu rozbicia w 1952 r. przewinęło się ok. 40 osób. Zginął rozrywając się granatem 10 kwietnia 1952 r. osaczony przez grupę operacyjną UB i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Eugeniusz Gołębiowski (ps. „Gabryś”, „Gołąbek”) – żołnierz AK, AKO i WiN. Członek oddziałów partyzanckich operujących w Puszczy Augustowskiej. Ujawnił się w 1947 r., lecz zagrożony aresztowaniem ukrywał się od 1949 r. Aresztowany w grudniu 1952 r. wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Białymstoku skazany na karę śmierci złagodzoną do 10 lat pozbawienia wolności.

Jan Sadowski  (ps. „Blady”, „Jędrycki”, „Komar”) – żołnierz Obwodu Suwałki AK, następnie Obwodu Augustowsko-Suwalskiego Zrzeszenia WiN. Ujawnił swoją działalność w kwietniu 1947 r. By uniknąć aresztowania w maju 1949 r. stworzył z Piotrem Burdynem oddział, którego został dowódcą. Oddział ten przez trzy lata wiązał siły UB powiatów augustowskiego, suwalskiego, oleckiego, gołdapskiego i węgorzewskiego. Zginął zastrzelony najprawdopodobniej 21 czerwca 1951 r. we wsi Surminy w powiecie węgorzewskim.

Stanisław Siedlecki (ps. „Wierny”, „Klon”) – żołnierz Obwodu Augustów AK, AKO i WiN. Dowódca oddziału partyzanckiego, który działał na terenie powiatu augustowskiego do zbiorowego ujawnienia 25 kwietnia 1947 r. Po ujawnieniu wyjechał na ziemie odzyskane w okolice Kętrzyna, gdzie mieszkał do śmierci.

Edward Wawiórko (ps. „Lemiesz”, „Skiba”) – w wojnie 1939 r. walczył w obronie Lwowa. Żołnierz Obwodu Augustów AK. Dowódca kompanii, a jednocześnie od maja 1945 r. dowódca oddziału partyzanckiego AKO. W lipcu 1945 r. wyprowadził wraz z komendą obwodu oddział z terenu zagrożonego Obławą Augustowską. Pomimo ujawnienia się na mocy amnestii z 1947 r. był represjonowany.

Marian Piekarski (ps. „Ryś”) – rodzina odbierze order w innym miejscu i czasie.

Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski odznaczeni zostali:

Jan Kulesza (ps. „Czarny”, „Junak”) – żołnierz Obwodu Suwałki AK, następnie współpracownik WiN. Wielokrotnie udzielał pomocy partyzantom antykomunistycznego podziemia w postaci wyżywienia, informacji o ruchach aparatu represji w terenie i o osobach podejrzanych o współpracę z UB. Aresztowany we wrześniu 1951 r. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Białymstoku skazany na 8 lat więzienia. Zwolniony w lipcu 1954 r.

Czesław Ignacy Cudnowski (ps. „Konar”) – żołnierz Obwodu Augustów AK. Był łącznikiem rejonu Bargłów. Jego cała rodzina należała do AK,  z tego powodu zamordowano jego ojca i brata.

Jan Kotarski – żołnierz Obwodu Augustów AK w drużynie Pruska Mała, placówka Biernatki. Był członkiem oddziału partyzanckiego komendanta obwodu – Bronisława Jasińskiego. W czasie akcji „Burza” w lipcu 1944 r. uczestniczył m.in. w potyczce z Niemcami koło Balinki na trasie Augustów-Grodno, podczas której spalono kilka samochodów niemieckich.

Zofia Wysocka (ps. „Zosieńka) – żołnierz Obwodu Augustów AK, placówka Netta. Już w 1940 r. pracowała jako sanitariuszka lecząc rany partyzantom z pierwszych grup samoobrony przed Sowietami. W październiku 1940 r. aresztowana przez NKWD. Do 22 czerwca 1941 r. przebywała w więzieniu śledczym w Augustowie. Podczas okupacji niemieckiej w zabudowaniach Z. Wysockiej wybudowano schron, w którym przebywał sztab Obwodu Augustów AK. Od 1943 r. pełniła funkcję sekretarza komendanta Obwodu AK Augustów. W 1945 r. ze względu na prześladowania ze strony UB rodzina Wysockich zmuszona była opuścić Nettę. Do 1957 r. ukrywali się w województwie krakowskim.

Leonarda Żabicka (ps. „Jaskółka”, „Cicha”) – żołnierz Obwodu Grodno Lewy Niemen AK, drużyna Bartniki, placówka Hołynka. Jej rodzinne gospodarstwo wykorzystywane było, jako punkt kontaktowy dla oddziałów leśnych i siatki terenowej. Była łączniczką w grupie organizującej przerzuty żołnierzy podziemia. W grudniu 1945 r. została aresztowana przez UB w Augustowie. Do kwietnia 1946 r. była więziona i poddana niezwykle brutalnemu śledztwu w augustowskiej siedzibie PUBP – tzw. Domu Turka.

Dziękujemy regionalnym mediom za towarzyszenie wydarzeniu:

Zapowiedź wydarzenia w Radio Białystok

Relacja z wręczenia Orderów Odrodzenia Polski – Radio Białystok

 

logo Obława Augustowska autor Michał Kaszlej

W drugim tomie Augustowskich Pamiętników zamieściliśmy bardzo ciekawe wspomnienia Stanisława Szypera, Moja rodzinna wieś w latach 1935 – 1948.
http://akklub.pl/publikacje/augustowskiepamietniki/augustowskie-pamietniki-ii/stanislaw-szyper-moja-rodzinna-wies-w-latach-1935-%E2%80%93-1948-wspomnienia/

Biogram autora:
http://akklub.pl/publikacje/augustowskiepamietniki/augustowskie-pamietniki-ii/stanislaw-szyper/

Pan Stanisław, mieszkaniec wsi Jastrzębna, był zatrzymany jak większość mężczyzn wsi, przez Sowietów w Obławie Augustowskiej i – szczęśliwie dla nas – zwolniony. Poniżej prezentujemy mówiący o tym fragment wspomnień Stanisława Szypera „Rys autobiograficzny”, wydany w formie maszynopisu w Lipsku w 1985 roku.

Stanisław Szyper

„W maju 1945 roku zakończyła się wojna. Z zachodu zaczęły wracać wojska sowieckie. Pociągi woziły jakiś sprzęt, jechały też transporty wojskowe. Szosą pędzono czarno-białe bydło całymi stadami. Mówiono, że gonią je do Związku Radzieckiego. W lipcu tegoż roku wracające oddziały radzieckich wojsk wkroczyły do naszej wsi. W niedzielne popołudnie zebrano wszystkich mężczyzn na podwórku u Toczków, w celu, jak mówiono, kontroli. Myśleliśmy, ze kontrola odbędzie się szybko, jednakże stało się inaczej. Nazajutrz przeszliśmy pod konwojem do stodoły Pietrzeńców, gdzie trzymano nas około tygodnia. Jedzenie przynosiły nam nasze matki i siostry. Po tygodniu pomaszerowaliśmy do Jasionowa za Krasnymborem i tam w stodole u jakiegoś gospodarza trzymano nas jeszcze tydzień. Po tym czasie zaczęto niektórych zwalniać. Mnie również zwolniono.

Ojciec zwolniony został jeszcze w Jastrzębnej I. Brat natomiast został przewieziony do Sztabina, razem z kilkoma innymi, między nimi Granackim Czesławem z Jastrzębnej i moim stryjkiem z Krasnegoboru Józefem Szyperem. Ze Sztabina brata zwolniono, ale stryjka zabrano. Nie wrócił też z naszej wsi Granacki Czesław. Słuch o nich zaginął. Co się z nimi stało nie wiadomo”.
Na zdjęciu dom Szyców w Sztabinie – miejsce przesłuchiwań i przetrzymywania Ofiar obławy Augustowskiej.
Dom Szyców

Zbigniew Kaszlej

 

25 stycznia 2018 r. zamieściłem na stronie Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie artykuł Zginęli w czasie II wojny światowej z miejscowości Krasne (2)  wskazujący 7 osób, pochodzących z miejscowości Krasne, które zginęły w czasie II wojny światowej. Kończąc artykuł poprosiłem czytelników o uzupełnienia, sprostowania i bardzo dziękuję za odzew.
W zasobach rodziny Skokowskich udało się odnaleźć fotografię Marianny Skokowskiej, mieszkanki Krasnego, która zginęła w czerwcu 1941 r. podczas ostrzału wsi Krasne przez Niemców.
Dziękuję Panu Tadeuszowi Skokowskiemu za udostępnienie fotografii.

Nie pozwólmy, by zginęła pamięć o ofiarach II wojny – ponawiam apel o wypytanie najstarszych osób w rodzinie, w naszej miejscowości i zrobienie spisu nazwisk tych, którzy zginęli. A może uda się do nazwiska dodać zachowane zdjęcie, dokument czy inną pamiątkę? Czekam na informacje pod tel. 501298534.
Zbigniew Kaszlej

 

Zginęli w czasie II wojny światowej ze wsi Krasne:

  1. Samarecki Bronisław – który zabił bez pozwolenia świniaka, za to został zastrzelony przez żandarmów niemieckich w okolicach swego gospodarstwa.
  2. Kalisz Władysław – zastrzelony został wraz z Samareckim Bronisławem.
  3. Skokowska Marianna – zginęła w czerwcu 1941 r. podczas ostrzału wsi Krasne przez Niemców. Mieszkańcy ukryli się w lasku, w dołach po przechowywanych ziemniakach. Pani Marianna, babcia Tadeusza Skokowskiego, nie chciała załatwiać potrzeb fizjologicznych przy innych, w dole, więc wyszła z niego. Wtedy snajper niemiecki strzelił jej prosto w czoło.
  4. Skok Wiktor – zginął podczas ostrzału w czerwcu 1941 r.
  5. Krysiuk Stanisław – ojciec żołnierza AK-AKO-WiN Edmunda Krysiuka. W czerwcu 1941 r. został raniony odłamkiem w szyję, wkrótce zmarł. Gdy front niemiecko – sowiecki przeszedł dalej, wszystkich ww. przeniesiono na cmentarz do Lipska.
  6. Bartoszewicz Bolesław – zginął w czasie wojny.
  7. Dziemianowicz Wacław – w czasie II wojny światowej Niemcy kazali mu wejść do bunkra, gdzie siedział sowiecki żołnierz; ten dźgnął go bagnetem.
 

jury Kucharzewski Nagrody lepsze Z nagrodami Zlotu ptakaKomunikat Komisji Konkursowej
XVI konkursu artystycznego „Historia utrwalona na starej fotografii”,

Komisja konkursowa w składzie:

Andrzej Matusiewicz – przewodniczący
Wojciech Batura – członek
Barbara Kondracka – członek
Celina Kalejta – członek
Zbigniew Kaszlej – członek

po zapoznaniu się ze złożonymi pracami konkursowymi oraz po wysłuchaniu publicznej prezentacji prac, dokonanej przez autorów podczas gali finałowej w dniu 18 maja 2018 r. w II Liceum Ogólnokształcącym w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie, postanowiła przyznać:

1. w kategorii klasy gimnazjalne:
nagrodę Katarzynie Prokop (uczennica Społecznej Szkoły Podstawowej STO w Augustowie, tytuł pracy: „Ksiądz Józef Montwiłł – bohater z Titanica”, opieka: pani Dorota Prokop)
2. w kategorii szkoły ponadpodstawowe:
I nagrodę: Patrycji Skindzier (uczennica Augustowskiego Centrum Edukacyjnego
tytuł pracy: „Zyta Kucharzewska – ofiara Obławy Augustowskiej”, opiekun: pan Jacek Bednarczyk)

II nagrodę: Natalii Kierklo (uczennica II Liceum Ogólnokształcącego w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie, tytuł pracy: „Zginął bo był niewinny – historia o Władysławie Żukowskim aresztowanym w czasie Obławy Augustowskiej w 1945 r.”,
opiekun: pan Grzegorz Łapszys)

III nagrodę: Paulinie Zielepusze (uczennica Augustowskiego Centrum Edukacyjnego, tytuł pracy: „Wypadek czy pożar? Ochotnicza Straż Pożarna w Lipsku nad Biebrzą od lat na miejscu”, opiekun: pan Jacek Bednarczyk)

III nagrodę: Zuzannie Skoczko (uczennica II Liceum Ogólnokształcącego w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie, tytuł pracy: „Gdyby ryby miały głos”,
opieka: pani Maria Kisielewska)

Wyróżnienie: Faustynie Skorupie (uczennica II Liceum  Ogólnokształcącego w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie, tytuł pracy: „Kręć się, kręć wrzeciono…”, opieka: pani Maria Kisielewska

Wyróżnienie: Kindze Danilczyk (uczennicy Augustowskiego Centrum Edukacyjnego, tytuł pracy: „Historia rodziny utrwalona na zdjęciach ślubnych”, opieka pani Jadwiga Motuk)

Przyznano także nagrody specjalne:
Nagrodę Nadleśniczego Nadleśnictwa Augustów otrzymała Natalia Kierklo z II Liceum Ogólnokształcącego w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie
za pracę: „Zginął bo był niewinny – historia o Władysławie Żukowskim aresztowanym w czasie Obławy Augustowskiej w 1945 r.”

Nagrodę Nadleśniczego Nadleśnictwa Płaska otrzymała Zuzanna Skoczko z II Liceum Ogólnokształcącego w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie
za pracę: „Gdyby ryby miały głos.”

Nagrodę Muzeum Ziemi Augustowskiej uzyskała Paulina Zielepucha z Augustowskiego Centrum Edukacyjnego za pracę: „Wypadek czy pożar? Ochotnicza Straż Pożarna w Lipsku nad Biebrzą od lat na miejscu”.

Nagrodę Muzeum Okręgowego w Suwałkach otrzymała Katarzyna Prokop ze Społecznej Szkoły Podstawowej STO w Augustowie, za pracę: „Ksiądz Józef Montwiłł – bohater z „Titanica”.

Nagrodę Publiczności otrzymała Katarzyna Prokop ze Społecznej Szkoły Podstawowej STO w Augustowie, autorka pracy: „Ksiądz Józef Montwiłł – bohater z „Titanica”.

Augustów, dn. 18.05.2018 r.
Niebawem zamieścimy relację z przebiegu konkursu wraz z fotografiami Eweliny Dadury, Moniki Werner i Macieja Godlewskiego i listą sponsorów.

 

Przepis na historię bez nudy:
ambitna młodzież, nauczyciele pasjonaci, historycy regionaliści, dobra koncepcja, sprawni organizatorzy i ofiarni sponsorzy.
Nie wierzycie? – możecie to sprawdzić w czasie rozstrzygnięcia konkursu „Historia utrwalona na starej fotografii”.

Wraz z II Liceum Ogólnokształcącym w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie​ zapraszamy na publiczną prezentację prac konkursowych młodych badaczy historii. Dzięki ich pracy, wspieranej przez nauczycieli, kolejny raz będziemy mogli zobaczyć, jakie ciekawe opowieści kryją domowe archiwa, poznamy losy ludzi związanych z naszym regionem.
Zaproszenie Historia 2018

Jurorzy już zapoznali się z pracami konkursowymi, wypunktowali wartość źródeł oraz wartość opracowania i na tej podstawie miło nam zaprosić do udziału w rywalizacji  finałowej (podajemy w kolejności alfabetycznej):

  • Kingę Danilczyk – Augustowskie Centrum Edukacyjne, tytuł pracy:
    „Historia rodziny utrwalona na zdjęciach ślubnych”, opiekun: pani Jadwiga Motuk
  • Natalię Kierklo – II Liceum Ogólnokształcące w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie, tytuł pracy „Zginął bo był niewinny – historia o Władysławie Żukowskim aresztowanym w czasie Obławy Augustowskiej w 1945 r.”, opiekun pan Grzegorz Łapszys
  • Katarzynę Prokop – Społeczna Szkoła Podstawowa STO w Augustowie, tytuł pracy: „Ksiądz Józef Montwiłł – bohater z Titanica”, opiekun: pani Dorota Prokop
  • Patrycję Skindzier (Adam Śleszyński – współpraca graficzna) – Augustowskie Centrum Edukacyjne, tytuł pracy: „Zyta Kucharzewska – ofiara Obławy Augustowskiej”, opiekun: pan Jacek Bednarczyk
  • Zuzannę Skoczko – II Liceum Ogólnokształcące w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie, tytuł pracy: „Gdyby ryby mogły mówić”, opiekun: pani Maria Kisielewska
  • Faustynę Skorupę – II Liceum  Ogólnokształcące w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie, tytuł pracy: „Kręć się, kręć wrzeciono…”, opiekun: pani Maria Kisielewska
  • Paulinę Zielepuchę – Augustowskie Centrum Edukacyjne, tytuł pracy: „ Wypadek czy pożar? Ochotnicza Straż Pożarna w Lipsku nad Biebrza od lat na miejscu”, opiekun: pan Jacek Bednarczyk

Gratulujemy!
Przypominamy, że prezentacja finałowa nie może być dłuższa niż 10 minut i trzymamy za Was kciuki.

Przed finałem – szkolenie i wycieczka edukacyjna dla uczestników konkursu (autorzy prac wraz z opiekunami) oraz organizatorów (16 maja 2018 r.).
Tutaj szczegóły:
Objazd historyczny i szkolenie w ramach XVI konkursu „Historia utrwalona na starej fotografii”

W imieniu organizatorów
Danuta Kaszlej

 

Dziesiąty odcinek budowania wiedzy o Obławie Augustowskiej przez źródłowy przekaz o losach konkretnych ludzi, miejsc, zdarzeń z lipca 1945 r., poświęcam mieszkańcom wsi Kopiec (obecnie gmina Sztabin w powiecie augustowskim).

Tekst odtwarza przebieg pacyfikacji tej wsi z „okruchów” wiedzy pozbieranych z wszystkich dostępnych źródeł. Wykorzystałem publikacje, ale opieram się przede wszystkim na zasobie źródłowym, który jest wynikiem własnych badań prowadzonych od lat wraz z Danutą Kaszlej.
Po rozłożonej na rok pracy nad weryfikacją relacji i dokumentów – w tym 50. Armii 3. Frontu Białoruskiego, po kolejnych wizjach lokalnych w przywoływanych miejscach, przedstawiam ustalenia dotyczące wydarzeń z lipca 1945 r. we wsi Kopiec.
Jak w każdym odcinku „Okruchów Obławy Augustowskiej” liczę na ich uzupełnienie bądź weryfikację przez czytelników.

Według jednej z relacji, przywołanej przez Alicję Maciejowską w książce „Przerwane życiorysy – Obława Augustowska, lipiec 1945 r., Białystok 2010 (dalej cyt.: Alicja Maciejowska), Sowieci pojawili się w Kopcu 8 lipca 1945 r. Do wsi zajechały wtedy samochody pełne żołnierzy Armii Czerwonej.
Oficerowie zakwaterowali się w domu Duchińskich. Bracia Jan i Eugeniusz „odstąpili” swoje łóżka kwaterującym oficerom i sypiali „na chlewie”.
Zatrzymania rozpoczęły się 12 lipca i trwały w dniach następnych.  Raporty 50. Armii 3. Frontu Białoruskiego dokumentują, że zatrzymań dokonywali żołnierze 208 dywizji strzeleckiej wchodzącej w skład 124 korpusu strzeleckiego 50. Armii 3. Frontu Białoruskiego. ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

 

Uczestniczyliśmy w uroczystych obchodach 71. rocznicy ujawnienia struktur niepodległościowego podziemia w Sokółce. Inicjatorem i głównym organizatorem „Niedzieli z sokólskim obwodem Armii Krajowej” było Stowarzyszenie Historyczne im, Bohaterów Ziemi Sokólskiej.
Po mszy świętej w  kolegiacie pw. św. Antoniego Padewskiego miało miejsce złożenie wiązanek kwiatów i zapalenie zniczy przy pomniku poświęconym żołnierzom Obwodu AK Sokółka. Następnie przy starej plebanii grupy rekonstrukcyjne odtworzyły moment ujawnienia struktur podziemia niepodległościowego w Sokółce w kwietniu 1947 r.
Tradycyjna żołnierska grochówka była zwieńczeniem uroczystości.
Zainteresowanych przebiegiem ujawnienia 1947 r. w Augustowie i Suwałkach odsyłam do artykułu D.Kaszlej, Z. Kaszlej: http://www.astn.pl/r2002/ujawnienie.htm
Znajdziecie tam też zweryfikowane listy ujawnionych i ich przypisanie do struktur WiN – setki nazwisk żołnierzy AK-AKO-WiN z ziemi augustowskiej i suwalskiej – może z Waszych rodzin? To efekt mrówczej pracy i analizy ponad 10 tys. ankiet ujawnionych na mocy amnestii 1947 r.
W poniższej relacji o sokólskim ujawnieniu mówią w imieniu organizatorów rekonstrukcji Krzysztof Promiski, Krzysztof Oszer, Andrzej Zabek. Danuta Kaszlej odpowiada na pytanie o prześladowania ujawnionych:
https://bialystok.tvp.pl/37012948/29042018-godz1830

fot. Zbigniew Kaszlej

fot. Stowarzyszenie Historyczne im. Bohaterów Ziemi Sokólskiej

 

Prezentuję fragment wspomnień Józefa Kunickiego, ur. 4.04.1925 r. w Walnem, zmarłego 11.12.2012 r. w Olecku. Opisuje on przeżycia podczas Obławy Augustowskiej. Za udostępnienie wspomnień ojca dziękuję Józefowi Kunickiemu z Olecka.

KunickiJózef Kunicki (1925 – 2012)

Po powrocie do rodziny

Mieszkam już dwa tygodnie w rodzinie. Zaczynamy sobie zadawać pytania, co dalej. Panuje głód. Nie ma paszy dla źrebaka i krowy. Ludzie wyjeżdżają do Prus Wschodnich szukać żywności i paszy. Niemiecka ludność uciekła w głąb Niemiec przed Rosjanami. W pasie graniczącym z Polską w tych gospodarstwach można znaleźć paszę dla bydła. Ojciec z kuzynem Pietkiewiczem zamienia źrebaka na 2,5 roczną klacz. Dokłada do niego pozłacany zegarek, który ocalał w rodzinie. No trzeba wybierać się na szukanie żywności. Wybieramy się, a jest to początek marca i leży śnieg.

Wyjeżdżam z ojcem. Zaprzęgam konie w sanie. Bierzemy sobie i dla koni paszę i jedziemy do Prus Wschodnich. Przy pasie granicznym w głąb 10 km znajdujemy w gospodarstwie siano, ziemniaki i zboże niemłócone. Młócimy zboże, około 200 kilogramów. Radość. Jest siano, ziemniaki i chleb. Ładujemy i jedziemy z powrotem. Trwało to 5 dni. Takich wyjazdów zrobiliśmy ze trzy razy.

Wojna toczy się gdzieś na zachodzie. Jest to w przybliżeniu 25 marca. Dostaję powołanie do wojska Polski Ludowej. Postanawiam nie stawić się. Zmieniam miejsce zamieszkania. Nikt mnie nie poszukuje. Przychodzi w kwietniu drugie powołanie. Również się nie stawiam. Ci co się zgłosili byli wysyłani, po krótkim przeszkoleniu na front.

Przychodzi wiosna. Ja z ojcem staram się zagospodarować ziemię, coś zaorać i posadzić. Ludność, których gospodarstwo zostało spalone wyjeżdża i osiedla się w Prusach Wschodnich.

Obława lipcowa

Powołanie do wojska otrzymuję po raz trzeci 17 lipca. Mam stawić się do Suwałk na Komisję Wojskową. Trudno, trzeba się zgłosić. Wojna skończona, więc nie jest tak źle. Raniutko 17 lipca 1945 roku wychodzę do Suwałk na pobór do wojska. Jest oddalone o około 30 kilometrów. Postanawiam jechać rowerem. Zabieram podstawowe rzeczy, bo mogę nie wrócić. Dojeżdżam pod Suwałki, zostawiam rower u znajomych i idę pieszo. Za wsią Leszczewek, jakieś 7 km od Suwałk, spotykam dużą grupę żołnierzy rosyjskich. Zatrzymują mnie i sprawdzają dokumenty. Pokazuję im kartę powołania do wojska. Nie zwracają uwagi na żadne wyjaśnienia. Zabierają mnie i pędzą do jednego przy drodze zabudowania. W tym zabudowaniu na podwórzu jest już spora grupa mężczyzn od 17 do 60 lat. I mnie przyłączają do niej. Tych ludzi i mnie pilnuje kilku rosyjskich żołnierzy. Po południu przyjeżdża samochód ciężarowy. Wpędzają do środka krzycząc: „Prędzej, prędzej!” oraz brutalnie popychają. Wiozą w kierunku Suwałk. Przejeżdżają przez Suwałki i wiozą dalej. Jesteśmy wystraszeni, nie wiemy gdzie nas wiozą. Dowożą nas do Papiernia-Dubowo. Do tego obozu, który zrobili Niemcy, a ja już w tym obozie siedziałem. No myślę po nas. Trzymają nas do rana. Okazuje się, że przez dzień i wieczór spędzono lub przywieziono dużą ilość mężczyzn. Szacuję, że ok. 100 osób. Sowieccy żołnierze uzbrojeni po zęby bardzo nas pilnują. Od czasu do czasu słychać jakieś strzały. Prawdopodobnie, by nas zastraszyć przed ucieczką. Dowiaduję się od ludzi zatrzymanych, że jest to duża obława na ludzi związanych z podziemiem AK. Słynna obława Urzędu Bezpieczeństwa i NKWD sowieckiego, którą później nazwano Lipcową Czystką.

Wczesnym rankiem ustawiono wszystkich zatrzymanych po dwie osoby w pary. Po bokach szeregu z obydwu stron ustawili się żołnierze rosyjscy z bronią gotową do strzału. Została stworzona kolumna składająca się w przybliżeniu z ok. 150 cywilów, no i żołnierzy sowieckich jakieś 50 osób. Wypędzono z obozu na szosę Suwałki Augustów. Ruszyliśmy w kierunku Augustowa. Przed ruszeniem w drogę, poinformowano nas, że jeśli ktoś spróbuje uciec, to zostanie zastrzelony. Gdy ruszyliśmy, dla sterroryzowania oddano kilka strzałów w górę. Szliśmy jakieś 4 km. Nagle kolumna skręciła w kierunku Płocicznego. Zapędzono nas do osiedla robotniczego Płociczno. Tak spotkaliśmy grupę już zatrzymanych mężczyzn. Był to plac w środku osiedla. Otoczono nas kordonem wojska rosyjskiego oraz żołnierzy w mundurach Wojska Polskiego oraz Policji polskiej UB. W jednym z mieszkań znajdował się sztab wojska rosyjskiego Urzędu Bezpieczeństwa. Budynek był otoczony przez Rosjan.

Przesłuchanie

Do budynku, gdzie znajdował się sztab brano po jednej osobie i dokładnie przesłuchiwano. „Skąd jesteś, gdzie mieszkasz, czy służyłeś w wojsku, gdzie pracowałeś za okupacji, czy brałeś udział w jakiejś organizacji przed wojną, czy obecnie należysz do jakiejś organizacji, skąd wziąłeś się w tym obozie?” Pytano również o członków rodziny, co robią i z czego się utrzymują. Pytania zadawali brutalnie, a w pewnych momentach podchwytliwie. Nawet przerywano krzycząc: „Kłamiesz!”

Po wprowadzeniu mnie do środka przeprowadzono to przesłuchanie tą metodą. Była to przesłuchująca grupa (Komisja tak zwana „Rosyjska”). Na środku stołu stał dobrze zbudowany Rosjanin w szarży kapitana. Miał surowy wygląd, typ Gruzina, barczysty z medalami. Przed nim leżała książka, w której coś wyszukiwał, jak podawałem personalia. Po obu stronach stołu, po jednej i drugiej stronie siedziały po dwie osoby. Było ich pięcioro. To, co mówiłem notowali. Po drugiej stronie pokoju, przy stole siedziała Komisja Polska w mundurach Wojska Polskiego i polskiej U.B. Przed nimi również leżała książka, lecz w języku polskim. Widziałem wpisy w tej książce. Nazwiska, imiona oraz miejscowości. Gdy powiedziałem swoje nazwisko oraz podałem im kartę powołania do wojska szukano mojego nazwiska, lecz nie znaleziono. Jeden z członków przesłuchujących mówi do pozostałych: „On nie z naszego okręgu, to okręg Augustów-Sejny. Tu go nie mamy.” Serce mi załomotało. To są nasi wyzwoliciele!? Rzuciłem okiem na tę listę. Była pisana w języku polskim. Jeden z członków Komisji Polskiej zwrócił się do Rosjan w języku rosyjskim. Coś tam rozmawiali przez dłuższy czas. Wzięto ode mnie kartę powołania do wojska. Wpisano kilka słów po rosyjsku, oraz polsku. Napis brzmiał: „Jest wolny, ale musi stawić się jutro do wojska do Suwałk”.

Wypuszczono mnie. Wyszedłem na plac strzeżony przez Rosjan. Przed wyjściem stali wartownicy. Wzięli ode mnie tę kartę powołania, przeczytali i powiedzieli, że należy iść do wojska. Wraz ze mną wypuszczono z mojej wsi kolegę Sobolewskiego Mieczysława. Co stało się z pozostałymi? Część zwolniono, a pewna część ludzi do dzisiaj nie powróciła.

Po wypuszczeniu mnie, wyszedłem w kierunku tartaku Płociczne. Zbliżał się wieczór. Należało gdzieś przenocować. Dalsza podróż nocą, to pewna śmierć lub wpadka. Z kolegą dotarliśmy do Płociczna. Ja znałem tam gajowego. Nazywał się Węderlich. Zaszliśmy do niego prosząc o przyjęcie na noc. Zgodził się, pomimo, że to były ogromnie niebezpieczne czasy prześladowań. Opowiedziałem mu wszystko o tym obozie i o moim przejściu. Postanowiłem nie stawiać się do wojska, tylko wracać do domu. Pozostawiony rower w Leszczewku odbiorę innym razem. Uważałem to rozwiązanie za bezpieczniejsze. Po przenocowaniu u niego na strychu magazynku i rano po śniadaniu, gdy już mieliśmy z kolegą odchodzić, naraz zajechała bryczka z 4 rosyjskimi żołnierzami. My skryliśmy się w zakamarkach strychu. Po przeszukaniu, zabrali jego 20 letnią córkę, która wróciła z robót z Niemiec. Po tym incydencie natychmiast opuściliśmy domostwo. Przez lasy, które były nam znane wraz z kolegą przyszliśmy do jego domu do wsi Walne. Ja dalej ostrożnie wracałem do domu gdzie była rodzina. Szedłem bacznie ścieżkami leśnymi. Doszedłem do wsi Wysoki Most na rzece Czarna Hańcza. Tam spodziewałem się patroli sowieckich i UB. Nieopodal od mostu wkradłem się do zagrody rolnika Nowela Stanisława. Po obserwacjach mostu upewniłem się, że droga jest wolna, zasięgnąłem wiadomości od rolnika. Dowiedziałem się, że jeszcze w nocy była ukryta warta na moście wraz z żołnierzami rosyjskimi i polskimi. Rolnik wyszedł sprawdzić pod pozorem pasącego się bydła i sprawdził. Wrócił mówiąc, ze droga wolna. Przeszedłem przez most od razu skręcając nad rzekę i dalej poszedłem w kierunku wsi Krasne. Do domu miałem 8 kilometrów.

Po wieczór zbliżyłem się do wsi. Zauważyłem przed wsią placówkę wojskową okopaną, a we wsi wojsko rosyjskie. Zatrzymano mnie. Zapytano mnie skąd idę. Odpowiedziałem, że z miasta Suwałki z Komisji Wojskowej do domu. Pokazuję to pismo, co dostałem w obławie. Zaprowadzono mnie do wsi do pierwszego rolnika Milewskiego. Właśnie tam mieszkali moi rodzice. W tym domu mieściło się rosyjsko-polskie dowództwo. Rodzice zauważyli mnie z daleka, witając i ciesząc się. Przekazano mnie dla dowództwa, przeglądnięto przepustkę (kartę powołania). Wypytywano z godzinę. No nareszcie usłyszałem po polsku, że w porządku. Zadano mi pytanie, kiedy mam iść do wojska. Odpowiedź: przyjdzie i powiadomienie, kiedy mam się stawić. Niesamowita radość w rodzinie. Jesteś wolny. Co usłyszałem od rodziców i sąsiadów mroziło krew w żyłach. Ze wsi zabrano 6 mężczyzn i przetrzymywano w Gibach. Z nimi był zatrzymany mój ojciec. Wszystkich zwolniono, bo byli to ludzie już po 50-tce, a mój ojciec miał już ponad 60 lat.

Po powrocie z obławy stałem się coraz czujniejszy na czyhające niebezpieczeństwo aresztowania. UB otworzył grupy przeczesujące teren. Dochodzą wiadomości, ze coraz częściej aresztują członków AK. Jeżeli by padło podejrzenie, że masz kontakty przyjacielskie lub udowodnią, że znałeś jakiegoś członka podziemi to mogą cię aresztować. W czasie obławy lipcowej zatrzymano dwóch moich krewnych ze wsi Gorczyca -Franciszka Łebskiego oraz ze wsi Karolin – Piotra Dylnickiego. Został zastrzelony brat cioteczny Czesław Gopczyński z Karolina, który starał się uciec na ziemie zachodnie. Byłem ściśle z nimi związany przez organizację AK. Byliśmy członkami podziemia. Do dzisiaj słuch po nich zaginął.

W naszych okolicach dużo ludzi związanych z AK wstąpiło do MO i UB. To przez nich wiele Polaków zginęło. Krwawym oprawcą, który miał wiele na sumieniu był robotnik leśny ze wsi Pomorze, członek AK z oddziału „Zagłoba” (z okolic Berżniki – Giby). Jeździł na czele patrolu rosyjskiego. Był to patrol konny składający się z 12 ludzi, a na czele tego oddziału na siwej klaczy, jako przewodnik stał mężczyzna o nazwisku K. Dobrze pamiętam, jak przyjechał do wsi Krasne gdzie mieszkałem. Był to mężczyzna 25 – 27 letni o krępej budowie ciała, o owalnej i zaczerwienionej twarzy. AK i WIN chcieli go zlikwidować, lecz nie udało się. Został przeniesiony do UB Suwałk, a później przybywał w oleckim UB.

Gdy wróciłem z robót z Niemiec i z obozów pracy do wsi Krasne, za pośrednictwem moich kuzynów znów rozpocząłem współpracę z podziemiem. W naszych okolicach front przechodził dwa razy. W Puszczy Augustowskiej w 1939 roku dużo wojska rozbroiło się i wrócili do domów. Część koni została ukryta przed Niemcami. W 1945 roku przechodził front niemiecko – rosyjski. Cofające się wojska niemieckie zostawiły dużo broni w lasach. Ludność i podziemie przejęło tę broń. Między innymi i ja zdobyłem 1 karabin ręczny, 1 pistolet maszynowy, 1 ręczny karabin maszynowy oraz 1 karabin maszynowy rosyjski. Sporo amunicji i pięć granatów ręcznych. Pistolet z amunicją przekazałem Łebskiemu Franciszkowi z AK. Pozostałą broń przekazałem dla oddziałów AK. Ręczny karabin maszynowy ukryłem w lesie w skrytce.

Po obławie

Po zakończeniu obławy UB i NKWD w lipcu 1945 roku, funkcjonariusze MO, UB nadal szukali członków podziemia i tych, którzy je wspierali oraz sympatyków. Łebski Franciszek ukrył się przed obławą. Po pewnym czasie na krótko wrócił do domu. Trzy, cztery dni po obławie do jego domu w przebraniu cywilów przyszło dwóch mężczyzn. Pytają jego matki, że chcą porozmawiać z Frankiem. Oświadczyli, ze są jego znajomymi. Matka nie zorientowała się, że to agenci UB i MO i powiedziała, że Franciszek jest w polu i kosi groch. Tych dwoje, ukradkiem przez las podeszli do niego odcinając mu drogę ucieczki. Złapali go. Aresztowali i nawet nie dali spotkać się z rodziną. Był ofiarą dalszych łapanek po obławie. Ja widząc, że i mnie może to spotkać zacząłem być coraz ostrożniejszy. Zacząłem myśleć, że trzeba zmienić miejsce zamieszkania i wyjechać. Wyjechać na ziemię odzyskaną do Prus Wschodnich. Zapadła decyzja. Wyjeżdżamy wszyscy, nie ma się czego trzymać. Zakładać życie gdzie indziej. Bałem się prześladowania lub aresztowania. Przecież nie stawiłem się trzy razy do wojska. Wiedziałem, że mogą się tego dopatrzeć. Najlepsza decyzja to zniknąć ludziom z oczu, wszystko może się zdarzyć. Zrobiłem krótki wywiad wśród tych, co wyjechali. Są chwilowo spokojni w Prusach.

W publikowanym tekście zachowałem język źródła, czyniąc jedynie konieczne poprawki ortograficzne i jedną merytoryczną: autor pisząc po latach posługiwał się uogólniającym zwrotem „AK i WiN”. Pozostawiłem tylko „AK”, gdy opisuje czas przed powołaniem  Zrzeszenia WiN (powstało 2 września 1945 r.).

Zbigniew Kaszlej