plakat Tak za tak 1

Mamy za sobą już pierwszy dzień akcji: „Tak za Tak… To nas obchodzi – niemieckie obozy śmierci!”. Są już setki napisanych listów, a ta ilość będzie wciąż przyrastać.

Dziękujemy wszystkim, którzy wraz z nami upominają się o prawdę.
Będziemy codziennie uaktualniać plakat o nowych współorganizatorów. Są już z nami Kluby Historyczne im. Armii Krajowej z ziemi radzymińskiej (skupia 12 szkół), z Sejn (przy ZSCKR), z Łasina, są szkoły z Suwałk, Szczuczyna, Lipska, Suchowoli, Krasnegoboru i Augustowa, jest Stowarzyszenie Odra Niemen z Wrocławia.
Czekając na kolejne zgłoszenia zamieszczamy poniżej informacje o akcji i materiały do pobrania: ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

 

W swoim archiwum posiadam kserokopię tekstu autorstwa Janiny Pietrzak zawierającego opis kilku augustowskich wątków Obławy Augustowskiej. Wątków ważnych, wartych przypomnienia i zachowania dla potomności. Tekst pani Janiny uzupełniłem biogramami powiązanych z tekstem Ofiar Obławy, cytowanymi na podstawie dostępnej literatury przedmiotu.

Janina Pietrzak

Zdarzyło się w czasie wojny

Jak obecnie stwierdza Instytut Pamięci Narodowej, obława augustowska była największą zbrodnią, dokonaną przez Sowietów na obywatelach polskich po zakończeniu II wojny światowej.
W lipcu 1945 roku rozpoczęła się blokada miasta. Oddziały Armii Czerwonej wspomagane przez UB i WP przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną na terenie Augustowszczyzny. […].
Prowadzone od początku lat 90-tych śledztwo zostało w 2001 roku przekazane do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Mimo podjętych działań nadal nie ustalono ani losów ofiar, ani sprawców domniemanej śmierci, ani miejsca pochówku.
Jednak ciągle są jeszcze żywe wspomnienia tamtych tragicznych dni. Adela Rutkowska – Bondziulowa nieraz opowiadała o swoim ojcu, który jako kolejarz współpracował z AK, a zaprzysiężonym żołnierzem AK był jej brat Stefan, osadzony potem w więzieniu w Białymstoku.
Zaraz po wojnie jej rodzina mieszkała przy obecnej ulicy Partyzantów, wynajmując mieszkanie u szewca Stankiewicza (w sąsiedztwie Zofii i Wł. Dowgirdów, gdzie w piwnicach wkrótce przetrzymywano aresztowanych).
Na górze w tym domu został zakwaterowany radziecki lejtnant z ordynansem. Matka Adeli rozmawiała z nimi, częstowała, czym mogła.
Pewnego dnia jej męża aresztowano. Wtedy pani Rutkowska usilnie prosiła przez ordynansa o rozmowę z jego przełożonym, do której ostatecznie doszło.
Matka Adeli uklękła przed lejtnantem i prosiła o pomoc. On niczego nie obiecywał, ale próśb wysłuchał i powtarzał „uwidim, da uwidim”. Ordynans po jakimś czasie powiedział: „Sosiedka, ty nie płacz, twój starik wierniotsia”.
Któregoś dnia późnym popołudniem Rutkowski opuścił areszt. Szedł od strony Dowgirdów z marynarką przewieszoną na ręce i płakał.
Należał do nielicznych uratowanych spośród tych, których następnego dnia o świcie wywieziono w nieznanym kierunku.

Pan Olechnowicz, pracownik poczty, długo poszukiwał swego jedynego syna.

Niewiele brakowało, a zginęliby dwaj moi kuzyni – Władysław i Edward Zaskowscy.
To oni wraz z kolegami przyszli do domu pani Zofii Dyczewskiej, gdzie spotkali się z jej córkami – Ireną, Haliną i Danutą. Któryś z nich miał mandolinę, więc grali, pośpiewywali, cieszyli się wolnością i latem. Pani Dyczewska zwróciła im uwagę, że zbliża się godzina milicyjna, więc muszą szybko wracać do siebie. Oni wyszli, ale zdecydowali, że pójdą jeszcze do kolegów na Borki, tam będą mogli zostać dłużej.
Obaj bracia Zaskowscy, dyscyplinowani przez rodziców, postanowili wracać do domu, skręcili w ulicę Kwaśną i szli w stronę Rajgrodzkiej. Ich koledzy poszli dalej Nowomiejską. Niebawem nadjechała tankietka z Sowietami, zostali aresztowani. Wśród nich był między innymi Stelmasik, o nim także wszelki słuch zaginął. Bracia Zaskowscy szczęśliwie dotarli do swoich bliskich.

Mieczysław Borowski wspominał, jak to on zlekceważył zarządzenia, wracając z obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Wracał razem z Romanowskim (z rodziny fryzjerów), któremu bardzo pomógł przeżyć najcięższe chwile w obozie. Powitano ich serdecznie u Romanowskich, gdzie na kolacji był również Jan Szostak w mundurze wojskowym (ożenił się później z Zofią Romanowską).
Kiedy M. Borowski wyszedł nieco późno po miłej kolacji, został zatrzymany na obecnej ulicy 3 Maja. Nie doszedł już do swoich rodziców, którzy mieszkali na Mostowej. Całą noc spędził w więzieniu „u Turka”. Rano wypędzono więźniów na dziedziniec, ustawiono w dwuszeregu. Z Sowietami był Jan Szostak, który rozpoznał Borowskiego i przyczynił się do jego uwolnienia. Inni zginęli.
Z powodu blokady miasta trudno było wyjechać z Augustowa, chociaż można było tu przybyć. Z czasem zaczęto wypuszczać rolników na bardziej odległe pola. I tak udało się Borowskiemu dotrzeć do Łysej Góry, potem do Grajewa, do Białegostoku i wreszcie do Elbląga, gdzie zamieszkał na stałe. Swoim wspomnieniom dał tytuł „Szczęściarz”, bo jak mówił, sześciokrotnie uniknął śmierci.

Z kolei Edward Naruszewicz w „Echu Szkolnym” z 1995 roku wspomina lipcowy odpust w Studzienicznej, gdzie przybyły tłumy. Odbyła się Msza św. w drewnianym kościele, kiedy nagle posypały się strzały, rozległy się krzyki. Nikt tego się nie spodziewał, przecież było po wojnie. Zaskoczeni faktem byli również „chłopcy z lasu”, którzy przybyli na odpust. Niektórzy chcieli przepływać przez jezioro, ale widziano ich zbyt dobrze.
W. Naruszewicz pisze, że przytulił się do drewnianej kolumienki, przy której klęczał. Ocalał. Widział potem, jak ładowano mężczyzn na samochody ciężarowe pod plandekami. Wozy te następnie odjechały w stronę Augustowa. On sam miał szkolną legitymację, jako uczeń Liceum Ogólnokształcącego. W drodze powrotnej był kilkakrotnie kontrolowany przez UB i NKWD. Widział, jak funkcjonariusze leżeli w rowach po obu stronach drogi. Wtedy zrozumiał, że tu na Augustowszczyźnie wojna jeszcze się nie skończyła.

Tyle tekstu… Pani Janina Pietrzak dodała także nazwiska osób aresztowanych na ulicy Nowomiejskiej: Tadeusz Stelmasik, Jatkowski, Jedliński.
Na podstawie dostępnej literatury można odtworzyć podstawowe dane personalne aresztowanych:
1. Tadeusz Stelmasik, s. Władysława i Stefanii, ur. 3.08.1925 r. w Kadyszu, zam. Augustów, ul. Kopernika 26, aresztowany 15.07.1945 r. przez Sowietów o godz. 19 „z ulicy”.
2. Jatkowski Mieczysław, s. Józefa i Antoniny, ur. 17.08.1927 r. w Augustowie, zam. Augustów, ul. Zygmuntowska 45, zatrzymany 15.07.1945 r. przez Sowietów o godz. 18 „z ulicy”.
3. Jedliński Władysław, s. Adama i Katarzyny, ur. 20.08.1927 r. w Augustowie, zam. Augustów, ul. Kopernika 15, zatrzymany 15.07.1945 r. przez Sowietów o 8 „z ulicy”.

Wydany przez Oddział IPN w Białymstoku tzw. „czarny” album na okoliczność odsłonięcia wystawy „Zaginieni w obławie augustowskiej – lipiec 1945 r.” zawiera na str. 43 wspólne zdjęcie przedstawiające Władysława Jedlińskiego, Mieczysława Jatkowskiego i Tadeusza Stelmasika. Opis zdjęcia także wnosi mały kamyczek do biogramów ww. aresztowanych.
Jedliński Władysław w środku
„Władysław Jedliński (w środku) miał w 1945 roku 18 lat. Sam należał do AK, ale ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

26 listopada 2018 | Zbigniew Kaszlej
Zmarł Czesław Wojciechowski
 

Z głębokim smutkiem zawiadamiamy, że 14 listopada 2018 r. zmarł w Cheltenham w Wielkiej Brytanii płk Czesław Wojciechowski 

Wojciechowski2Czesław Wojciechowski (1920 – 2018)

Urodzony 6 sierpnia 1920 r. w Augustowie. W lipcu 1940 r. aresztowany przez NKWD, następnie więziony w Augustowie, Grodnie i Mińsku oraz obozach sowieckich w Republice Komi. Zwolniony na mocy traktatu Sikorski-Majski, wstąpił do 18. Lwowskiego Batalionu Strzelców 6. Dywizji Piechoty Polskich Sił Zbrojnych. Od marca 1943 r. służył na Bliskim Wschodzie w 5. Kresowej Dywizji Piechoty. Od marca 1944 r. uczestniczył w kampanii włoskiej w składzie 2. Korpusu Polskiego. Walczył pod Monte Cassino, Ankoną oraz Bolonią. Po wojnie pozostał na emigracji.
Ambasador Augustowa, wielki przyjaciel II Liceum Ogólnokształcącego w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie, gdzie był patronem honorowym jednej z pracowni.
Uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz innymi odznaczeniami.

Niech odpoczywa w Panu.
Cześć Jego Pamięci.

22 listopada 2018 | Zbigniew Kaszlej
Ważne sybirackie święto
 

W dniach 17-20 listopada 2018 r. w Augustowie miały miejsce uroczyste obchody Dnia Patrona Sybiraków – Świętego Rafała Kalinowskiego. Ich ważnym motywem było przedstawienie podczas mszy świętych oraz spotkań, m.in. sesji Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie, na terenie Augustowa, bohaterskiego kapłana, więźnia łagrów – błogosławionego ks. Władysława Bukowińskiego. Sylwetkę błogosławionego zaprezentował ks. Jan Nowak z Krakowa – jeden z postulatorów wyniesienia na ołtarze bohaterskiego księdza, nazwanego apostołem Kazachstanu. Beatyfikacja bohaterskiego apostoła Kazachstanu, więźnia sowieckich łagrów, odbyła się 11 września 2016 roku w Karagandzie – mieście, w którym pełnił swą duszpasterską posługę w czasach Związku Radzieckiego i gdzie został pochowany.
Kulminacja odchodów miała miejsce 20 listopada 2018 r. w kościele pw. Świętego Jana Chrzciciela, gdzie odprawiona została Msza Święta w intencji Sybiraków, Ich rodzin, Wnuków Sybiraków, uczniów i absolwentów Gimnazjum nr 2 im. Sybiraków  klasy VIII Szkoły Podstawowej nr 2 im. Zygmunta Augusta, zaproszonych gości i wszystkich, którym bliskie sercu jest słowo Ojczyzna.
Po Mszy Świętej odśpiewany został Hymn Sybiraków, złożono kwiaty i zapalono znicze pod Pomnikiem Sybiraków przed kościołem. W imieniu augustowskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej wiązankę kwiatów złożyli: Zbigniew Kaszlej – prezes i Halina Kochanowska – sekretarz augustowskiego Koła ŚZŻAK.
Uroczystości oficjalne obchodów dnia Patrona Sybiraków – Świętego Rafała Kalinowskiego odbyły się w budynku  byłego Gimnazjum nr 2 im. Sybiraków – filii Szkoły Podstawowej nr 2 w Augustowie. Była retrospekcja działań Gimnazjum nr 2, wspominano osoby tu pracujące, wręczono odznaczenia Związku Sybiraków, przyjęto nowe osoby w zastęp Wnuków Sybiraków. Program artystyczny prezentowali absolwenci i uczniowie Gimnazjum nr 2.
Żal, że najprawdopodobniej to było ostatnie święto sybirackie w tej kończącej swój żywot placówce.
Organizatorami Dnia Patrona Sybiraków – Świętego Rafała Kalinowskiego byli: Oddział Augustów Związku Sybiraków, Proboszcz Parafii Świętego Jana Chrzciciela i Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 2  w Augustowie.

Fot. Kamil Batus

22 listopada 2018 | Zbigniew Kaszlej
Bł. ks. Władysław Bukowiński
 

19 listopada 2018 r. w II Liceum Ogólnokształcącym w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie miała miejsce sesja Klubu Historycznego im. Armii Krajowej poświęcona błogosławionemu księdzu Władysławowi Bukowińskiemu.
Postać błogosławionego przedstawił ksiądz Jan Nowak – postulator w procesie najpierw beatyfikacyjnym, a teraz kanonizacyjnym „apostoła Kazachstanu”.
Ksiądz Bukowiński

Opowieść ks. Jana Nowaka o bł. ks. Władysławie Bukowińskim, który spędził ponad 13 lat w sowieckich łagrach i więzieniach, była wprowadzeniem do filmu dokumentalnego „Człowiek Boga”.

Film nagrywany w Kazachstanie i w Polsce ukazał, m.in. poprzez utrwalone relacje osób pamiętających jeszcze bohaterskiego kapłana (zm. w 1973 r.), jak  potajemnie odprawiał on msze św., spowiadał i nauczał o Bogu, również o historii Polski.
Czynił to na zesłaniu, w łagrach i na wolności. Gdy w 1955 r. władze ZSRS pozwoliły mu na powrót do ojczyzny, wolał zostać z ludźmi, którzy go tak bardzo potrzebowali w Kazachstanie. Bł. ks. Władysław Bukowiński nigdy nie czuł się ofiarą tego wyboru – pamiętający go ludzie podkreślają radość w jego posłudze.
Pokonał w sobie nienawiść wobec swoich oprawców i innych namawiał do przebaczenia.
Jego odwagę i poświęcenie podziwiał kardynał Karol Wojtyła.

Dobrze, że ocalona została pamięć o ks. Bukowińskim, dobrze, że mogliśmy poznać jego działalność i świadomie przyjąć błogosławieństwo relikwiami błogosławionego.
Jest to postać mało znana a godna panteonu wybitnych Polaków działających poza granicami.

Przedstawiamy fotoreportaż (fot. Maciej Godlewski) ze spotkania uczniów II Liceum Ogólnokształcącego w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie z ks. Janem Nowakiem na sesji Klubu Historycznego im. Armii Krajowej.
Danuta Kaszlej

 

Dziękujemy serdecznie za zaproszenie na obchody Dnia Patrona Sybiraków – Świętego Rafała Kalinowskiego. Ich ważnym motywem będzie przedstawienie bohaterskiego kapłana, więźnia łagrów – błogosławionego ks. Władysława Bukowińskiego.

Dziękujemy też organizatorom za umożliwienie spotkania młodzieży z ks. Janem Nowakiem na sesji Klubu Historycznego im. Armii Krajowej dla uczniów II Liceum Ogólnokształcącego w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie.

Obejrzymy wspólnie film o błogosławionym księdzu Władysławie Bukowińskim, którego postać przedstawi ks. Jan Nowak – jeden z postulatorów wyniesienia na ołtarze bohaterskiego księdza, nazwanego apostołem Kazachstanu. Sam był więźniem sowieckich łagrów i zdecydował się pełnić swą duszpasterską posługę w czasach Związku Radzieckiego w Karagandzie, gdzie został też pochowany i gdzie „Nawet grób ks. Władysława Bukowińskiego apostołuje”.

                              Zaproszenie                        

Prezes Oddziału Augustów Związku Sybiraków, Proboszcz Parafii Świętego Jana Chrzciciela i Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 2  w Augustowie zapraszają wszystkich Sybiraków, Rodziny Sybiraków i Mieszkańców Augustowa na uroczystości poświęcone obchodom Dnia Patrona Sybiraków – Świętego Rafała Kalinowskiego. ZOBACZ CAŁY ARTYKUŁ

 

W przeddzień Święta Niepodległości – 10 listopada – zapal światło pamięci Niezwyciężonym na 100 – lecie odzyskania Niepodległości!

Jeśli chcecie zapalić znicze wraz z nami na augustowskim cmentarzu – spotkajmy się o 19.00 przy bramie głównej (od ul. Mostowej).

Celem akcji jest zapalenie znicza na każdym grobie żołnierza i odmówienie krótkiej modlitwy. Chcemy dzięki temu pokazać że w przeddzień 100 – lecia odzyskania niepodległości Polacy pamiętają o tych, którzy zginęli walcząc o odzyskanie i utrzymanie Wolnej Niepodległej Rzeczpospolitej. Zróbmy to 10 listopada wieczorem, w wigilię tak ważnego święta dla wszystkich obywateli wolnej Polski.
Uczynić to może każdy z nas. Obejmijmy naszą troską szczególnie leśne mogiły, groby zapomniane: i te pojedyncze, i te w miejscach masowych zbrodni – jak w Szczebrze i Klonownicy. Postawmy światełko pamięci też tym, którzy grobu nie mają – jak Ofiary Obławy Augustowskiej i inne Ofiary powojennego terroru, których ciał rodzinom nigdy nie wydano. 

Plakat od Zabka

Inicjator akcji – Stowarzyszenie Grupa Wschód, któremu udało się już zachęcić 52 organizatorów lokalnych – pisze:
Mogiły polskich żołnierzy rozsiane są po całym świecie. Na przestrzeni lat zmieniały się granice, los rzucał żołnierzy w każdy zakątek globu, czasy przeminęły a mogiły zostały. Oni zginęli za nas i za nasz kraj.
Nie jest trudno zapalić jeden znicz przy jednym krzyżu ale jak zrobimy to razem, w każdej miejscowości naszego województwa, na cmentarzach przy pomnikach czy przydrożnych mogiłach to zapłoną dziesiątki tysięcy zniczy.
Wszystkim tym co stanęli do walki o ojczyznę podczas powstań narodowych, konspiracji, I wojny światowej, w walce o utrwalenie granic, wojnie polsko- bolszewickiej, II wojnie światowej oraz w strukturach podziemia antykomunistycznego. Pokażmy że MY PAMIĘTAMY.

W naszej inicjatywie mogą uczestniczyć wszystkie stowarzyszenia, organizacje jak również osoby nie zrzeszone z całego województwa. Wszyscy zostaną współorganizatorami tego wydarzenia. Stworzymy plakat gdzie umieścimy logo każdej organizacji która przyłączy się do tej akcji. Można zostać koordynatorem na swoje miasto, miasteczko, wieś – aby poszukać, odnaleźć i podzielić się zadaniami. Postarajmy się zapalić jeden znicz na każdym grobie nie zapominając o żadnym.Zachęcamy do współpracy i liczymy na Waszą pomoc.

Do akcji włączyły się już, jako współorganizatorzy, trzy bratnie Kluby Historyczne oraz II Liceum Ogólnokształcące w Augustowie im. Polonii i Polaków na Świecie. Zapraszam do udziału wszystkich zainteresowanych – zapalcie znicz na znanej Wam żołnierskiej mogile lub zabierzcie znicz ze sobą i zapalcie razem z nami na mogiłach znajdujących się na cmentarzu w Augustowie. Spotykamy się przy bramie głównej 10 listopada br. o godz. 19.00.

Danuta Kaszlej
.

 
 

opt_1405471945262492631690499903
Biogram ze zdjęciem Józefa Kamińskiego zamieściła Alicja Maciejowska w książce „Przerwane życiorysy – Obława Augustowska, lipiec 1945 r.”, (str. 204-205) wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej w 2010 r.
Przytaczam biogram w całości:
„Wychowała go samotna matka, nie znał imienia ani nazwiska ojca. Może dlatego wcześnie stworzył dużą rodzinę. W 34 roku życia miał już czwórkę dzieci (od 3 do 13 lat), które, mimo przeciwności losu, chowane były w ciepłej atmosferze. Najstarszy syn, Stanisław, leżał w łóżku z gruźlicą kości i wymagał szczególnej opieki. Koło Janówki przechodziła granica radziecko-niemiecka. Kamińscy mieszkali po stronie rosyjskiej i przed atakiem Niemców w 1941 r. zostali wysiedleni do wsi Mazurki. Rosjanie uciekając, porozwalali i spalili budynki i rodzina po powrocie musiała zamieszkać w chlewiku. Tam pani Marianna urodziła najmłodszą córkę. Józef zajął się remontem domu i budynków gospodarczych. Józef (1911 r.) był dobrym gospodarzem, troskliwym ojcem, spokojnym i uczciwym człowiekiem. „Ale lubił wypić i wtedy bywało różnie – mówi żona – czasem porozrabiał, ale tylko w domu, nigdy na zewnątrz”. Za Niemców pełnił funkcję podsołtysa, co Rosjanie traktowali jako kolaborację. W 1944 r. zostali ponownie wysiedleni przed zbliżającym się frontem. Ledwo zdążyli się ponownie zagospodarować, kiedy nadszedł lipiec 1945 r. 21 lipca od rana Józefa nie było w domu, poszedł do wujka w Wielkiej Pruskiej. Ok. godz. 9 przyszło dwóch żołnierzy sowieckich i pytali o niego. Zapowiedzieli, że przyjdą później. Pani Marianna wysłała najstarszą córkę do ojca, aby nie wracał do domu. Ale on powiedział: „Nic ja nikomu złego nie zrobił, ani ruskim, ani polskim, ani Niemcom. Co oni mogą do mnie mieć? Wezmą, to i puszczą”. Wrócił i spokojnie na nich czekał. Zjawili się w południe, powiedzieli, że jest bandytą. Żona błagała o zostawienie ojca małym dzieciom i ciężko choremu synowi. Powiedzieli: „Nie nada takiego ojca dla dzieci”. Wszystkich zatrzymanych zaprowadzili do wsi Jabłońskie, a następnie przewieźli do Suwałk. Pani Marianna próbowała tam dotrzeć, dowiedzieć się czegokolwiek. Nie zdążyła, ludzie powiedzieli, że powieźli wszystkich drogą do Sejn. Po zakończonej obławie sowieccy żołdacy jeszcze raz wrócili, przelecieli się po wszystkich domach, rabując, co w ręce wpadło. Kamińskim ukradli spodnie do długich butów, brzytwę i zapas skór na buty. Na pytanie, jak dawała sobie radę z czwórką dzieci i 5 ha ziemi do obrobienia, pani Marianna odpowiedziała: – Wstanę rano, wyjdę na podwórko, się napłaczę do ochoty, ludzie robią, na pole wychodzą a tu nie ma komu! Córka taka mała jeszcze, to zakładaliśmy konie i ona szła orać, kosić, bo żadnej innej rady nie było. A później już dalej lepiej, no miałam konia, to sąsiad, co nie miał konia przychodził i u mnie robił i u siebie na naszym koniu. Koń pracował na rodzinę. Siedmioletni syn był obłożnie chory, wiele razy łamał kości. Ciężko było, dopóki dzieci nie podrosły. W końcu usamodzielniły się, pozakładały rodziny. Ale i wtedy nie układało się tak łatwo. Z synową nie mogła się dogadać, poczuła się niepotrzebna. Zabrała ją średnia córka do Warszawy. Ta, która była najzdolniejsza z rodzeństwa, skończyła liceum z wyróżnieniem, wytypowali ją na studia. Dostała stypendium, skończyła polonistykę i uczy w szkole. Pani Marianna mieszkała 21 lat w Warszawie, też nie było łatwo – dwa pokoje, córka z mężem, synem i ona. Potem dostali większe, trzypokojowe mieszkanie, ale pani Marianna po odchowaniu wnuka zatęskniła za samodzielnością i swoimi stronami. Wypracowała sobie rentę chałupnictwem i po 10 latach czekania dostała w Augustowie kawalerkę. W 1989 r., kiedy ją odwiedziłam, była osobą szczęśliwą. Mimo skromnej renty dawała sobie radę, dzieci od czasu do czasu coś jej podrzucały, ona je odwiedzała, gdy zatęskniła. Jedna z córek została na gospodarstwie, druga wyszła za mąż za rybaka. Wnuk skończył Wyższą Szkołę Filmową, gra w filmach. Pani Marianna bardzo długo wierzyła w powrót męża, ale po 44 latach zwątpiła. „Był takim człowiekiem, który dałby na pewno jakiś znak, gdyby tylko żył, choćby na końcu świata”.
Pani Marianna Kamińska rozmawiając w 1989 r. z Alicją Maciejowską nie wspomniała, o tym, że Józef Kamiński był żołnierzem Armii Krajowej.
Ważne uzupełnienie biogramu Józefa Kamińskiego o wątek akowski zamieścił Antoni Żabicki w albumie „Kronika Armii Krajowej 7 Obwodu Augustów. Tom I 01.09.1939 – 30.12.1945”. Album  znajduje się w archiwum augustowskiego Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Przytaczam zamieszczone na stronie 55 opracowania „Wspomnienia Marianny Kamińskiej, żony Józefa Kamińskiego, ps. „Borowy” z Janówki”:
„Józef Kamiński ps. „Borowy”, był łącznikiem na trasie Janówka – Pruska Mała. Punktem kontaktowym w Prusce Małej było mieszkanie żołnierza AK Bolesława Faszczewskiego, ps. „Niewiadomski”. Drugim punktem kontaktowym było mieszkanie Marianny i Józefa Kamińskich w Janówce, dokąd przychodzili partyzanci i łącznicy z miejscowej placówki Biernatki. Były przenoszone rozkazy, meldunki i inne materiały poufne. Przebywającym na dniówkach postojowych partyzantom, udzielano pomocy materialnej w postaci żywności, przekazywania bielizny itp. 21 lipca 1945 r. o godzinie 12.00 w dzień, przybyła grupa uzbrojonych ludzi – 2 żołnierzy sowieckich i 1 cywil niskiego wzrostu, mówiący po polsku. Marianna Kamińska wspomina, że w/w osobnicy zabrali męża i poprowadzili do wsi w kierunku Augustowa. Wychodząc z domu, jeden z nich powiedział: „Pajdziosz rezać dzierewo”. Razem z Józefem Kamińskim z Janówki zostali zabrani Stanisław Truszkowski i Kazimierz Bożewicz. Członkiem AK w Janówce był również Wacław Śmigielski, który prowadził kontakty konspiracyjne z aresztowanymi w lipcu 1945 r. Sam także był aresztowany przez władze sowieckie i przebywał w łagrach ZSRR”.
Pełną datę urodzenia Józefa Kamińskiego: 10.05.1911 r. znalazłem w „Spisie imiennym osób masowo zatrzymanych latem 1945 r. przez oddziały wojskowe z terenu powiatu augustowskiego” opublikowanym w: „Obława Augustowska – lipiec 1945 r. Wybór źródeł”, Białystok 2010 r., (s. 175).
Imię matki: Franciszka, uzupełnia Lista osób zaginionych podczas „Obławy Augustowskiej” zamieszczona na portalu www.oblawaaugustowska.pl. Na tym portalu znajduje się także fotografia Józefa Kamińskiego.
Jeśli ktoś z czytelników posiada informacje inne niż podane w artykule lub uzupełniające wiedzę o Józefie Kamińskim, ps. „Borowy” proszę o kontakt.
Zbigniew Kaszlej, tel. 501 298 534
fot. www.ipn.gov.pl

2 listopada 2018 | Zbigniew Kaszlej
Akowskie Zaduszki
 

W Dzień Zaduszny pamiętaliśmy o grobach poległych żołnierzy Armii Krajowej Obwodu Augustów.
W Biernatkach, na leśnej mogile por. Michała Merkiewicza ps. „Rózga”, zastępcy komendanta Obwodu Augustów AK i jego adiutanta Stanisława Karbowskiego ps. „Kolec” oraz na grobie żołnierzy AK Obwodu Augustów, zlokalizowanym na terenie ogródków działkowych, Jarosław Szlaszyński, Starosta Augustowski i Zbigniew Kaszlej, Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Koło w Augustowie, złożyli kwiaty i zapalili znicze.
Cześć pamięci poległych za wolną Polskę!
WP_20181102_10_44_21_Pro

WP_20181102_10_45_03_ProWP_20181102_11_07_00_ProFot. Zbigniew Kaszlej